PISTIS - Gnoza i Gnostycyzm

Świecki portal uduchowiony & czasopismo bez dogmatu

Ekstrapolacja świadomości istnienia PDF Drukuj
Napisany przez Sławomir Stefan Czarnecki   
03 marca 2012

Ekstrapolacja świadomości istnienia na przykładzie prawdziwej historii Człowieka z XXI wieku.

(- w ściśle określonej rzeczywistości, miejscu i czasie)

wiersz dla Ciebie

nie chodzi o czas – muzykę rytm czy brzmienie
o słowa kradzione z ust, wyraz oczu, kształt nóg
mgnienie.
nie chodzi o precyzję – w wykonaniu tańca
o figury kręcone ciałem, z tekstem uśmiechów
twarzy.
nie chodzi o mnie ani o ciebie – co idziesz teraz
martwym parkiem, sam z sobą
ziemią.

to co nas łączy - jest poza tą sceną, i nie jest ważne
kiedy i jak, i kto się dowie, teraz
czy później.
to co nas łączy – jest jak będące w planach coś  
mogące się zdarzyć, o Którym nikt nie wie  
nic.
to co nas łączy.  – ty wiesz jak to nazwać ...

- leżał chory w łóżku, miał 8 lat i dostał czekoladę, była zima rok 1962, wtedy w Gdańsku były jeszcze mocne i śnieżne zimy. Wziął sreberko z czekolady i zaczął układać krzyżyki w różne formy – myślał sobie co to właściwie znaczy ?
Dziwnym trafem już coś wiedział i właśnie wtedy, kiedy zasnął ze sreberkowym krzyżykiem pierwszy raz wwędrował w coś, czego nie potrafił nazwać ani zrozumieć.

Kształty figur można zrobić ze wszystkiego, nawet z powietrza, latem często robił kółka na morzu i wpisywał weń kwadrat lub trójkąt, to było bardzo urokliwe, bo było i znikało, ale zawsze zostawiało ślad jak to wtedy myślał: znika z wody ale zostawia we mnie wieczne wspomnienie.

Człowiek ten miał nieuporządkowane dzieciństwo, właściwie brak trwałych wartości, na których mógł się oprzeć, wtłoczony światopogląd materialistyczny po rodzicach i komunistycznym państwie w którym się urodził. Czuł też, że swoim codziennym postępowaniem działa na przekór swojej naturze, ale inaczej nie potrafił, nie miał innych wzorców, te wzorce kształtowały jego świadomość, codzienność, życie.
Miał jednak też coś, nie od siebie - umiał składnie mówić, miał dar wymowy i elokwencję, która pomagała mu w życiu i jeszcze - umiał też czuć:  przeżywał przykrości i radości innych, odczuwał smutek nieznanych mu ludzi, cierpienie i miłość, lubił stawiać siebie w sytuacjach innych ludzi, w domu szukał wyciszenia i samotności.

Pierwsze świadome wakacje zrodziło w Człowieku pytanie:  co ja właściwie tu robię, kim jestem i po co żyję, chodził wtedy wokół domu i myślał:  jestem sam jak kamień, co mam dalej robić?  Mam 12 lat i muszę sobie ułożyć przyszłość, nikt ze mną nie rozmawia o tym co będzie i nikt mi nie powie,  tak po prostu tu - gdzie się znalazłem jest.  Lubię przyrodę, bezkresność morza, górskie wyprawy, potrafię rozmawiać z wiatrem i drzewami, musze poznać to coś, gdzie się znalazłem – no bo czy jest coś ważniejszego, niż poznać samego siebie i przyczynę swojego bycia?

dzięki za pamięć, pewnie spotkamy się
gdzieś tam ... w drodze... .

- wiesz,
wiersz za oknem pada  
i noworoczne bajki opowiada   
o dobrym Bogu i stworzeniu  białym

- srebrnymi literami płatków spada  
aż się ciepło robi
daj mi rękę i chodź razem  
spotkamy go w samym sercu miasta

- niech nas weźmie w objęcia  
a my cieszyć się będziemy jak dzieci
i po raz kolejny przywitamy go  
z nadzieją  w miłości bez strachu  

- tak jak wita się nowonarodzone  
czyste i prawdziwe Słowo  
niemowlę  jeszcze.


Człowiek pokochał ludzi, wykształcił swoją indywidualną świadomość i mocne ego, które zaczęło prowadzić go przez życie. Nie cierpiał chamstwa i przekleństw, patrzył ludziom prosto w oczy i właściwie to mu wystarczało, żeby poznać drugiego człowieka. Nie rozumiał jednak  jak można kłamać, oszukiwać i zabijać, w imię jakich ludzkich wartości państwa prowadzą wojny, a prezydenci, premierzy i ministrowie twierdzą, że my zabijając jesteśmy bohaterami a oni zabijając są mordercami?

W szkole średniej Człowiek odrzucał dogmaty i wymyślone "prawdy", jako dziecko był potajemnie ochrzczonym katolikiem – ale nie przyjął dotychczas pierwszej eucharystii. Ze względu na istniejącą rzeczywistość rodzice nie prowadzali go do kościoła, ale on czasami się wymykał i zaglądał:
- kiedy potajemnie w ciszy i samotności wchodził do pustego kościoła czuł potęgę, jakoby wszechogarniające siły wpływały w niego bez żadnych barier i oporów.  Co to jest, myślał zbłąkany między:  zmysłami realnie odczuwanej rzeczywistości a zarazem pragnieniem nieuchwytnej doskonale czystej wieczności. Co to jest, co mnie w samotności przenika i karmi, co to za pokarm, który wnika w moje ja?  
Podobne uczucia miał: biegając – po kilku kilometrach czuł jakby latał z lekkością nie dotykając prawie ziemi, pływając - w morzu z rytmem fal i swoich ruchów obserwując dno i inny świat, wynurzając się jedynie po łyk powietrza. W górach spotykał wieczność, nieokreślony ludzkimi zmysłami powiew ciepła czuł w sercu, nie w głowie, czy w myślach. Rozmawiał sercem z sercem, albo raczej słuchał serca, którego słów nie rozumiał – było to dobre, tak trwał, tracił poczucie czasu, pytał się co to znaczy?
Nikt z ludzi nie odpowiedział mu na to pytanie.

ja


- chyłkiem przemykam,
jeszcze ze starego życia
zostały mi resztki
- może coś ukryję ... ,
na później,  
może wrócę ?

Jest brama,  
trudno trafić
do początków  
szaleństwa Boga.


Człowiek próbował nie czuć – wyłączał zmysły, bo wiedział, że oprócz świadomości swojego istnienia jest coś, co jest z nim, ale on nie ma możliwości wpływania na to coś, wiedział, że to coś jest nieskończone, dobre, piękne i prawdziwe. Wiedział, że to coś jest tutaj, to co po szybkim zniknięciu krzyżyka czy kółka z wody zostaje, tutaj właśnie jest i trwa.

Nikt z ludzi nie przekazał mu takiej wiedzy, a jednak, wiedział, że świadomość wynurzyła się u niego z ogromu nieskończonego dobra, które po prostu jest. Wiedział też, że na to nieskończone co jest ukryte - nie ma wpływu, ale to ukryte może mieć wpływ na jego świadomość istnienia - jeżeli on na to pozwoli i będzie tego chciał.  Jeżeli nie zamknie swojej obecnie istniejącej świadomości w dobrach materialnych i nie zaprzęgnie jej w cuglach swoich zmysłów, nie zabuduje jej murem swojej zmysłowości  i realnego, dotykalnego – ale przecież przemijającego materialnego świata.
Zaczął szukać klucza i odpowiedzi na pytanie:  jak ma rozpocząć dialog między ukształtowaną już zmysłową – materialną ziemską świadomością istnienia a tym czymś trwałym i nieskończonym, z którego czegoś jego świadomość świata powstała.

Kończąc szkołę ogólnokształcącą, znając podstawy fizyki, chemii i biologii stwierdził, że istniejące od zawsze Coś, (co jest poza, ale też i w nim) – chcąc Siebie zobaczyć, poczuć  i poznać stworzyło materię i jego też.

To Coś co Było, było słowem, następnie poprzez rzeczy nieuchwytne i niewidzialne dla nas, jak czas, ukrytą energię życia, falowo – korpuskularną naturę światła komplikowało swoją twórczą budowę materii, w cząsteczki, elektrony, protony, atomy, pierwiastki, związki chemiczne. Następnie wewnętrzne zależności istniejące w związkach chemicznych tworzyły ściśle określone kody i zasady wzajemnego oddziaływania i współistnienia. Powstawały proste organizmy oparte na organicznie funkcjonalnych aminokwasach i białkach. Natomiast ścisły układ: zasad azotowych plus cukry i reszta kwasu fosforowego stał się kodem genetycznym, który kodował  budowę organizmów wyższych, powstało RNA i DNA. Genotyp, czyli wewnętrzny kod genetyczny odpowiada za to co widzimy w świecie – czyli fenotyp rośliny, zwierzęcia czy człowieka.  Wszystko jest zapisane w osobniczym genotypie, który powstaje po wymianie materiału genetycznego między homologicznymi chromosomami w procesie "crossig - over". A wszystko to łączy - scala i przenika to Coś, co jest i było, trwa w czasie, który dla tego czegoś nie istnieje i to Coś jest dobre, jest prawdziwą i wieczną Miłością.

inspiracja


na początku wiedziałem
teraz zadaję sobie pytanie
Skąd się to bierze

jeszcze myśli nie zborne
słowa między piętrami  
z hałasu słyszę tylko

zdania  Łzą z oka słoną
skapują  na papier biały
jak ciepły deszcz na zieleń

Kroplą krwi rubinowej
na brudy codzienności

piszemy wiersze


Zaczął dużo pisać, pisać – niszczyć, pisać – zmieniać, pismem – krzyczeć, pisane słowo obnażało jego grzech i złe strony, dając ból i cierpienie, łzy były jak iskry spod młota. Pisanie oczyszczało człowieka, było nie zrozumiałe, emocjonalne ale prawdziwe.

wyszedłem

z lekkim kurzem na ramionach
cichaczem zamknąłem za sobą drzwi

niektórzy nie zauważyli że wyszedłem
teraz stukają  kopią i walą

ale z mojej strony jest zamek
idąc dalej zapominam o przeszłości  

z lekkim bólem na ramionach

niszczę w sobie złość rozpaczy

bo niektórych skrzywdziłem bardzo
czasami płaczem goję rany  

teraz z mojej strony jest smak ziemi
zapach życia i proste słowa

jak kwiat który rośnie kwitnie umiera
ale zasuszony miedzy wierszami

pachnie


Człowiek zaczął identyfikować swój Cień, obnażał sam przed sobą swoją niemoralność, własne zło, cechy charakteru i zachowania, które nie były akceptowane przez cywilizację ludzi. Zaczął dialog ze sobą samym, odkrył kim jest, poniżył się przed sobą samym, opadał z sił.

nieposłuszny

Taki już jestem, chociaż chciałbym inaczej
myśleć tak samo,  
ale.
taki już jestem, zmieniając się codziennie
trwam kształtem lustrzanym,
ale.
taki już jestem, wykuty w twardej skale
płynę  strumieniem.

zmieniam rytm ton, muzykę
poprawiam basem. takty lekkie dokładam  
barwą  swawolnej burzy  
- gubię wreszcie brzmienie.

taki będę, zwyczajnie delikatnie  
tworząc siebie,
ale.
- i odnajdując Ciebie, razem.


Teraz Człowiek, już jako student biologii i nauki o ziemi, zaczął szukać odpowiedzi na swoje zasadnicze pytania:  kim jest, dlaczego umrze, dlaczego ( - ale tak naprawdę),  ziarno kiełkuje, dlaczego i pod wpływem jakich czynników dochodzi do zapłodnienia i komórki się dzielą? Dlaczego ludzie zabijają, dlaczego klną, niszczą i gwałcą, dalej zaczął studiować biochemię i mikrobiologię, fizjologię człowieka?

Odkrył, że w nauce, którą ludzie tłumaczą zjawiska fizyczne i procesy biologiczne, czy biochemiczne wszystko można wyjaśnić, ale jeżeli pójdzie się tropem pierwszego wyjaśnienia i zacznie się analizować skutki tej odpowiedzi, to powstaną następne pytania – a odpowiedzi zrodzą kolejne pytania i etc., nie można wyjaśnić szczegółów, zawsze brak dokończenia...


Dla przykładu wspomniany już wcześniej proces "crossig - over", pytanie: co nim kieruje, jaka jest zasada? Uczony odpowie: "stworzono algorytm genetyczny, który wszystko tłumaczy", ale dalszych pytaniach mówi, że:   "Istotą algorytmu genetycznego jest losowe przeszukiwanie przestrzeni możliwych rozwiązań", a co kieruje losowym przeszukiwaniem? Może nieskończona wartość liczby 'n'?
Człowiek zaczął odnajdywać w nauce i badaniach naukowych, które prowadził prawdę, czyste Jestem - bo Jestem, Jestem - który Byłem.

Nauka nie dała mu zasadniczej odpowiedzi, wprowadzała jedynie chwilowe zadowolenie, a następnie więcej pytań i ogrom niejasności.  Mimo zamętu codzienności i problemów, które przynosiło mu życie, coraz bardziej odczuwał także to, że w swoim początku, który ma w sobie - ma spokój,  zrównoważenie, trwałą siłę i mądrość wieczną tą, która Jest i której nikt – nigdy mu nie zabierze.

Zaczęła klarować się mądrość, która nie była jego dziełem, tą mądrość dostał, zauważył, że według stwierdzeń i publikacji naukowych, które dotyczą wieku planety Ziemi – cywilizacja ludzi jest w środkowym okresie istnienia. Według pomiarów i badań astronomicznych, fizyko – chemicznych, Ziemia powstała około 5 mld lat temu i około 5 mld lat ma jeszcze istnieć, nazwał to: "Ekstrapolacją  Świadomości  Istnienia",  która jest istotą trwania i rozwoju człowieka. Stwierdził:  jestem w czasie – bo istnieje w czasie moje ciało, ale jestem też w wieczności poza czasem  – bo w wieczności Tej,  która Jest istnieje mój  "Indywidualny Bezczas", istnieję Ja,  jako nieśmiertelny w Bogu, Bogu który nie ma obrazu ani imienia. To coś, co Jest, jest także we mnie, i ja mam cząstkę Jego i Całego  Jego też mam, bo ta moja cząstka jest w Jego Całości. Zrozumiał,  że cała ludzkości, dokładnie zamknięty - zdefiniowany i określony Czas Człowieka,  istnieje w tym samym – środkowym czasie Ziemi i w Tym, który Jest.  Nie ma początku i nie ma końca. Tylko poprzez swój indywidualny ‘Bezczas’  każdy człowiek – jeżeli tego chce  ma kontakt z wiecznością.

Człowiek mając 21 lat, z własnej woli, przyjął od katolickiego księdza swoją pierwszą eucharystię, zaczął się uczyć chrześcijaństwa i katolicyzmu, zaczął się modlić tak jak uczyli w kościele. Pielgrzymował tysiące kilometrów, głosił konferencje, modlił się i szukał na świecie śladów Boga.

CUD

- idę brzegiem,
piasek jak paciorki,
próbuję odmawiać . sam jestem
Chwała Ojcu - zawiało szkwałem
i słony smak zawraca z drogi.

- nie ... , spróbuję iść dalej  (choć się waham)
w głębinie widzę  już kamienie.
Pierwsza dziesiątka poszła gładko,
Ojcze Nasz – czuję smród zgniłych glonów,
cierpienie ?

- żywe Zdrowaśki pływają  przy brzegu,
(gromady cierników)   
Morze mnie podtapia, każdy krok .
bić się nie będę – jest grudzień
starego życia.

- ciągnę się wodą  na szyi mam kamienie,
to nie bursztyn ani nie złoto.
Łaski  Pełna - martwe mewy skrzecząc
nie polecą  już wysoko  (mokry po kolana).
bredzę .

czy w tym roku
będzie Boże Narodzenie?


Człowiek szukał dalej, z nabytą wiedzą, zaczął poznawał duchowość innych religii zaczął studiować teologię i poznawać historię zakonu z góry Karmel.
Zaliczył paroletnie rekolekcje formacyjne w Czernej i został przyjęty do Zakonu Karmelitów Bosych ocds. Jego duchowym ojcem i przewodnikiem został: sam z siebie, bo tak pewnie tego chciał -  św Eliasz w ognistym rydwanie przemierzający niebo nad ziemią jak wszechobecny satelita, którego nigdy człowiek nie zbuduje.

Ciepłe i odczuwalne spotkania z Eliaszem miał Człowiek wielokrotnie nad jeziorkiem Gutin Tomnatek w górach Czarnohory, na wysokości około 1500m, nieopodal szczytu Brebeneskuł. Tutaj poznał też czas huculski i spotkał się z życiem i historią Stanisława Vincenza [1] i jego dziełem:  "Na wysokiej połoninie – Prawda starowieku", w rozdziale Samotność tej trylogii czytał:

Czas górski, co tak potężnie i powoli się toczy, a niekiedy tak szczodrze rozsieje radość, uroczystość barwną, inne jeszcze skarby kryje, nieosiągalne dla oka. Gdy wędrowiec przyjedzie w sierpniowe przedpołudnie nad Czeremosz, na Krzyworównię lub Jasienowo w taki dzień jasny, jakie tam tylko bywają, wtedy to woda tak iskrzy się i świeci, że każdą kroplinę okiem oddzielnie można odróżnić, wtedy na drzewach gałązki, liście, igliwia i szyszki tak nasycone są światłem, że każde z osobna odcina się od błękitu. A chociaż korzenie drzew zakryte, chociaż cały świat tych bujnych korzeni łąkowych gnieździ się w ziemi, jednak w dniu takim myśli się jakoś:  gdyby je odkryć, odsłonić, gdyby i do nich dotarło światło….. Wniknęłoby w każdą miotełkę, w każdą nitkę korzenia. W dniu takim uwierzyć można, że cały świat z tkaniny świetlnej usnuty. Że wszędzie światło kojarzy się z światłem i rodzi światło. Że nie ma rzeczy, której nie można by samym okiem pojąć. Może nawet przejście do śmierci nieodwołalne i niepojęte, gdy je potężniej światłem nasycisz, w tak przejrzystą grę kroplin się rozsieje jak tonie Czeremoszu.

Człowiek stawał się szczęśliwym Człowiekiem i wrócił do dialogu swojej zmysłowej świadomości świata z ukrytą nieskończoną 'Bezczasową' podświadomością z której postała ta pierwsza.

siostry

pierwsza odezwała się Wiara,
w lekkim powiewie – lecząc moją twarz
i grzeszne zmysły delikatnym tchnieniem swego trwania,

następnie jako dobry eon żywymi skrzydłami
dotykając  serca, rozkwitła Miłość – jestem największa
miłosierdzia wodospadem przy Tobie będę ,

trzecią  odpowiedź Nadzieja przysłała .
wtenczas na ulicy zadarłem oczy wysoko
wokół słońca, w środku miasta tęcza wirowała

siódmego sierpnia, we Wrzeszczu o czternastej  
pod Olimpem - żaden człowiek logicznie myślący
nie patrzał się żarem takim w niebo


Od św. Jan od Krzyża zaczął uczyć się modlitwy milej Bogu, poznawał  jak wyłączając zmysły kontemplować ‘Bezczas’,  to co jest nieskończone, to co było, Tego – do którego wróci po opuszczeniu materialnego i zmysłowego ciała. Studia nad duchowością  wskazały mu drogę, ale dały mu  też prawdziwy obraz kościoła, z jednej strony wolny duch, z drugiej ortodoksyjne obwarowania:  co można a co nie można. Z jednej strony uznany przez kościół mistycyzm np.: bł. Anna Katarzyna Emmerich, św. Franciszek, św. Augustyn, św. Ojciec Pio z Pietrelciny, siostra Eugenia E. Ravasio, etc., z drugiej strony dogmaty, zakazy i stwierdzenie, że człowiek przecież nie może rozmawiać z Bogiem. Szybko zrozumiał, że celem rożnych religii – którymi kieruje człowiek – powołując się na Boga,  jest ukrycie przed człowiekiem prawdziwego  Jestem bo Jestem,  Boga  -  który przecież nie ma imienia a który Jest w każdym z nas i jest dobry i  chce być: kochanym, czczonym ale i poznanym [2]

Człowiek zauważył, ze ludzie kierujący światowymi religiami, powtarzają to co już wiemy i trwają w tym co stało się ponad dwa tysiące lat temu, umacniając jedynie swoją władzę i wpływy materialne, zapomnieli o Duchu...
A  Duch, czyli  'Bezczas' każdego człowieka, jest wieczną cząstką w Tym, który Jest i Był. 'Bezczas' każdego człowieka jest indywidualny i nie powtarzalny – pasuje tylko do jednego, wybranego człowieka.

Ten, który Jest woła bezpośrednio, poprzez  bezczasową podświadomość do każdego człowieka.  Dobrze, że mamy mistyków, dobrze, że nadal mamy objawienia i dobrze, że na  trumnie Jana Pawła II, ewangelię zamknął w "lekkim powiewie" 'Bezczas' Jana Pawła II, który trwa w wieczności.

żegnam  Was

już czas spakować dorobek  
lat
zabrać worek doświadczeń
ciężki
kawałek czyjegoś życia
złego
niechcący skrzywdzonego
człowieka

już czas westchnąć pamięcią
miłości
będę Wam w duszy śpiewał
drżąc
mokrym plecakiem lat
stopami
wybijając rytm żegnam
Was


Człowiek rozmawia z Bogiem,  i co ma się  tego wyprzeć ?
Ten, który Jest i jest poza czasem jest Dobry i jest Miłością. Ten, który Jest nie zabija, nie kradnie, nie zsyła plag, nie nasyła narodu na naród. Ten, który Jest nie gwałci, nie klnie, nie złorzeczy, nie plotkuje, nie niszczy, nie pali.  Ten, który Jest nie stworzył świętej inkwizycji, nie palił ludzi, nie strzelał i nie strzela dzisiaj do drugiego Człowieka...

Teraz Człowiek wykrzyczał pytanie do świata w którym żyje:  Ilu złych Bogów i demonów w imię Tego, który Jest i Jest Miłością, stworzył i ożywił człowiek dla swojej pychy, bluźnierstwa, okrutności i zła? Ilu?

Ten, który Jest nie popełnił na ziemi ani jednego morderstwa. Ten, który Jest nie skrzywdził żadnego człowieka, bo Bóg, który jest  Miłością nie może nikogo skrzywdzić - zabrzmiało to w sercu Człowieka, jak  głos i łaska Tego, który Jest i Był, a którego możemy spotkać jedynie w prawdzie.

Św. Jan od Krzyża [3].  został uwieziony i wyszydzony przez swoich braci za swoją bezkompromisową miłość do Tego, który Jest, za chęć reformy zakonu, został aresztowany w Avila w nocy z dnia 2 na 3 grudnia 1577 roku i siłą zabrany do celi w Toledo:

Wtrącony do więzienia klasztornego był nie tylko pozbawiony wolności, ale skazany na głód i częstą chłostę, by się wreszcie opamiętał i poddał poleceniom przełożonych.  Święty się wszakże nie załamał. Jak sam pisał:  w  "paszczy wieloryba"  przebył 9 miesięcy. Pan Bóg jednak nad swoim wiernym sługą czuwał i w tych miesiącach udręki zalewał go potokami pociech mistycznych. "Noce ciemne" długiego więzienia wykorzystał dla doświadczenia nie mniej bolesnego stanu, kiedy Pan Bóg pozornie opuszcza swoich wybranych, by ich zupełnie oczyścić i ogołocić z niepożądanych pragnień, uczuć i przywiązań. Tu dojrzewała jego najpiękniejsza mistyka, spisana na skrawkach papieru. W dniu 15 sierpnia 1578 roku udało się Świętemu uciec z zakonnego więzienia w Toledo po długich i żmudnych do tego przygotowaniach<

W Drodze na Gorę Karmel3.,  św. Jan od Krzyża (Jan de Yepes), napisał: "Droga na Górę Karmel mówi o tym, jak dusza winna się przygotować, by w krótkim czasie dojść do zjednoczenia z Bogiem. Podaje przestrogi i naukę bardzo pożyteczną, tak dla początkujących jak i dla postępujących, aby umieli otrząsnąć się z rzeczy doczesnych, nie obciążać się duchowymi, lecz pozostawać w tym całkowitym ogołoceniu i wolności ducha, jakie są niezbędne do zjednoczenia z Bogiem"

Człowiek zaczął odnajdywać Tego, który Jest.  Zaczął wspinać się swoim 'Bezczasem',  do tego Który jest i Był.  Inspiracją, celem życia i przewodnikiem dla niego został  autentyczny rysunek i słowa, które napisał  św. Jan od Krzyża3., cyt:

"1. Aby dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym. Aby dojść do poznania wszystkiego, nie chciej poznawać czegoś w niczym. Aby dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegoś w niczym. Aby dojść do tego, by być wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.
2. Aby dojść do tego, w czym nie smakujesz, powinieneś iść przez to, czego nie smakujesz. Aby dojść do tego, czego nie poznajesz, masz iść przez to, czego nie poznajesz. Aby dojść do posiadania tego, czego nie posiadasz, masz iść przez to, czego nie posiadasz. Aby dojść do tego, czym nie jesteś, masz iść przez to, czym nie jesteś.
3. Gdy zatrzymujesz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego. Aby dojść całkowicie do wszystkiego, musisz zaprzeć się siebie całkowicie we wszystkim. A gdy dojdziesz do posiadania wszystkiego, masz to posiadać nie pragnąc niczego.
4. W takim ogołoceniu duch znajdzie swój pokój i odpocznienie. Ponieważ nie ubiega się za niczym, nic go nie będzie męczyło w drodze wzwyż i nic nie będzie pociągało w dół, albowiem będzie w samym środku swej pokory."

Nie ludzka nauka  i nie ludzka religia, tylko gnoza:  przez poznanie siebie -  poznanie swojego  ‘Bezczasu’  w wieczności i pogodzenie się ze swoją własną cielesną marnością, oraz pokora i zrozumienie drugiego Człowieka, mistyka i ciągłe poszukiwanie, wskazały Człowiekowi drogę do piękna i dobra, które Jest – bo Jest i jest Miłością.

Światło moje w Panu żywym
w Bogu światła w Bogu litościwym
i oczy moje patrzą tam
bo dla tego światła cale życie mam
Oczyść Panie mnie
me życie w dzień we śnie
Żebym poznany Ci był
i żebym w woli Twojej się tlił


- modlitwa Abla [4].

"Droga na górę Karmel" św. Jana od Krzyża. Centrum Duchowości Karmelitańskiej. Caudete, Hiszpania.

Literatura:

[1] Stanisław Vincenz,  "Na wysokiej połoninie", t. 1: Prawda starowieku, Warszawa 1936.
[2] Eugenie E. Ravasio. "Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci". Wydawnictwo Vox Domini, Katowice 2010
[3] "Dzieła św. Jana od Krzyża". Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 1995.
[4]  Edgar Cayce "Mistyka aniołów i ludzi". Wydawnictwo Aquarius, Zakopane 2005.

 

- Sławomir Stefan Czarnecki, Gdańsk, 03 luty 2012

 

Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów

Jerzy Prokopiuk - honorowy patronat

polecane

Ewangelia Aquariusa Nowa Era

Czasopismo Gnosis

Gnoza

Sny, Astrologia, Gematria

Unitarianie, bracia polscy, arianie

Gnostyk

Era Wodnika

Tarot Apokalipsy

Rozwój duchowy – świadomość i oświecenie

Bądź na bieżąco z nowościami na Pistis.pl!

Na portalu FACEBOOK mamy również  grupę GNOZA - POZNANIE DUCHOWE.

Jeżeli jesteś zainteresowany zgłębianiem duchowych tematów możesz poprosić o dołączenie:

https://www.facebook.com/groups/gnoza/

Autor i Redaktor Naczelny PISTIS:

Cyprian Sajna

kontakt:

cypriansajna@gmail.com

www.cypriansajna.pl

Naszą witrynę przegląda teraz 58 gości 

gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / ezoteryka / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / okultyzm / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna