PISTIS - Gnoza i Gnostycyzm

Świecki portal uduchowiony & czasopismo bez dogmatu

Czesław Miłosz wstęp do biografii planetarnej PDF Drukuj
Napisany przez Jerzy Kolarzowski   
07 maja 2011

Cesarz Konstantyn

Mógłbym żyć w czasach Konstantyna.

Trzysta lat po śmierci zbawiciela,

O którym tyle było wiadomo, że zmartwychwstał,

Niby słoneczny Mitra rzymskich legionów.

Byłbym tam świadkiem sporu pomiędzy homousios ai homoiousios,

O to, czy Chrystus ma naturę boską, czy boskiej podobną.

Pewnie opowiedziałbym się przeciwko trynitarianom,

Bo któż może odgadnąć naturę stwórcy?

Konstantyn Imperator Całego Świata, pyszałek i morderca,

Przechylił szalę na soborze nicejskim,

Żebyśmy, pokolenie za pokoleniem, rozmyślali o Trójcy Świętej,

tajemnicy tajemnic,

Bez której krew człowieka byłaby obca krwi wszechświata,

I daremne byłoby wylanie własnej krwi przez cierpiącego Boga,

Który złożył z siebie ofiarę, już kiedy stwarzał świat.

Więc Konstantyn był jedynie niegodnym narzędziem,

Nieświadomym, co czyni dla ludzi dalekich czasów?

A my, czy wiemy, do czego jesteśmy przeznaczeni?

Czesław Miołosz „Druga przestrzeń",  SIW ZNAK, Kraków 2002, s. 59

 

 

Polscy nobliści i rachuba lat. Rok 2011 został ogłoszony rokiem Marii Skłodowskiej-Curie (w stulecie otrzymania indywidualnej nagrody Nobla) i rokiem Czesława Miłosza (w stulecie urodzin). Skłodowska-Curie, spełniony naukowiec, dwukrotna laureatka nagrody Nobla, odkrywczyni pierwiastków promieniotwórczych, reprezentuje ciekawe połączenie dwóch ról: jednej z pierwszych uczonych i wyemancypowanej kobiety – żony, matki, kochanki.

Czesław Miłosz, z wykształcenia prawnik, dziennikarz radia Wilno, poeta, pisarz z pokolenia II awangardy, który w latach 1949–1991 żył i publikował na emigracji – najpierw w Paryżu, a później kalifornijskim Berkeley, gdzie kierował katedrą literatur słowiańskich. Sfinksowa postać polskiej literatury XX wieku ma wiele twarzy: tytan pracy, lekko lewicujący intelektualista, osoba spierająca się z siłami zawężającymi patriotyzm do złych jakości narodowej chwalby1, wielki auto-ironista2, gnostyk-rekonstruktor, a także odnowiciel treści spirytualistycznych i szerzej metafizycznych w literaturze światowej. Ostatnie z wymienionych pól aktywności pisarza zasługuje na wnikliwy ogląd i szczególne zainteresowanie. Jest to obszar trudny i niebezpieczny, bo kwestionujący utarte schematy myślenia, wkraczający na terytorium tradycyjnie zarezerwowane do wyrażania sacrum, przestrzeń dla wielu ludzi niezrozumiała, niedostępna, odrzucana w momencie spotkania.

Idee i ich konsekwencje. W cywilizacji zachodniej religia, filozofia i sztuka to odwieczne obszary konsumpcji. Są to jednak treści, których wyraziciele mają boskie ambicje: pragną przemienić wnętrze odbiorców, przebudować ich naturę, wyżłobić głębię psychiczną, co najmniej nie pozostawić obojętnymi, a najlepiej – w istotny sposób zmienić. Zmiany cywilizacyjne, wydłużenie czasu ludzkiego życia, odwieczne namiętności i zmieniające się formy życia społecznego stanowiły i nadal będą stanowić szczególne wyzwanie dla trzech – mówiąc językiem Hegla – dziedzin przejawiania się ludzkiego ducha: religii, filozofii i sztuki. Niepielęgnowana religijność może stać się dla jednostki ludzkiej zabawką z dziecinnego pokoju – najpierw ukochaną, a potem porzuconą i zapomnianą. Filozofia często bywa narzędziem intelektualnej i politycznej przemocy, zamiast dyscypliną, w obrębie której należy oddawać się ćwiczeniom duchowym. Natomiast sztuka, choć łączy zabawę i przyjemność zmysłową z wyższymi aspiracjami, w rękach trickstera może ulegać procesom nieodwracalnym – zniszczeniu materii i destrukcji sensów. Twórczość Miłosza można interpretować jako niezwykłe pogranicze, linię zmagań świadka XX stulecia z anty-autorytarną metafizyką, uzupełniającą co prawda prawa natury, lecz w sposób wykluczający zbudowanie systemu. Jest to więc metafizyka na użytek poezji, a nie filozofii czy religii. Przedwojenny krytyk Stefan Napierski, silnie związany z tradycjami modernizmu, zapisał w recenzji z tomu „Trzy zimy”:

Dlatego poezja jest dlań aktem pokuty, pokuty tych, których znamionuje straszliwa zbójecka nienawiść ludzi, którym nie było dane pożywać z drzewa wiadomości złego i dobrego – którzy, słowem, zawahali się u progu tej cywilizacji, co wywodzi się z chrztu. Cywilizacja ta pozwala nam przetrwać, mimo wszystko. Miłosz wstrzymał się w pół drogi i dał się podciągnąć nieobjętym horyzontem halucynacji, które tak silnym jak on talentom pozwalają niekiedy tworzyć arcydzieła. I oto tego klasyka uwikłanego w fantasmagorie, nie przestaje pożerać olbrzymia tęsknota za oczyszczeniem.
Ateneum, 1938, Nr 1 3

Miłosz-gnostyk, Miłosz-heglista (czytelnik i wyznawca w takim stopniu, w jakim daje świadectwo osobistych alienacji), polski poeta urodzony na Litwie, tłumacz Ewangelii wg św. Marka, Apokalipsy św. Jana i kilku ksiąg Starego Testamentu ze starogreckiego, na dobre i złe zadeklarował swe przywiązanie do katolickiego wychowania, odebranego w dzieciństwie i wczesnej młodości w małym majątku ziemskim nad brzegami Niewiaży (rzeki, która podobnie jak Wilia jest prawym dopływem Niemna). Mimo wątpliwości i wielu zmagań utrzymał zainteresowania kwestiami religijnymi, także jako student Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Uniwersytet ten został założony przez jezuitów w XVI-wiecznym Wilnie w celu podjęcia walki z szerzącą się w tej części Europy reformacją.

Metafizyka Miłosza pozostaje projektem silnie odrębnym, ale nie zamkniętym, osobnym i antyfinalistycznym, projektem na wskroś literackim, przypominającym wieczny plac budowy, na który ciągle trzeba przywozić dodatkowy surowiec. Można porównać ten projekt do drabiny wznoszonej ku niebu, z coraz mniejszymi szczeblami. Jego poezja wkroczyła do języka polskiego, a użyte sformułowania stały się częścią mowy potocznej. Jego wysiłki metafizyka nie przekonały polskich klerków, pozostając dla wielu z nich autobiograficznym monologiem, poezją naiwną, w najlepszym razie opowieścią kogoś oczekującego na odejście w „Drugą przestrzeń”4, na tamten świat; tak jak nieraz można, mimo woli, wysłuchać opowieści ludzi oczekujących na wizytę u lekarza. Stąd też tym bardziej należy zapytać, na czym polega projekt metafizyczny Miłosza, jakie są jego części składowe, z czego został zbudowany? Jest to temat na kilka sesji naukowych i zapewne wart poświęcenia mu niejednej rozprawy monograficznej5, ale może warto choć na chwilę odgarnąć zakrywającą go zasłonę.

α) Jedność bytu i logosu to jedno z pierwszych i zarazem fundamentalnych założeń metafizyki, swymi korzeniami sięgające do najdawniejszych filozofów greckich – do presokratyków. Zasada ta w pewnych okresach stawała się szczególnie ważna dla sztuki i literatury6. Czesław Miłosz poświęcił jej wiele miejsca w licznych utworach poetyckich, niekiedy zaś wprost odsyłał do źródeł, cytując Heraklita czy Anaksymandra. Najdoskonalszym poetyckim eksplanandum tej zasady była przed Miłoszem poezja staroirlandzka, niektóre japońskie haiku i początkowa twórczość rosyjskich akmeistów.

β) Dla Greków, Celtów i Maorysów świat magiczny ma dwie zasadniczo odmienne postaci, jakby dwie powierzchnie: zupełnie jawną i ukrytą. Tylko Demiurg wcielony w artystę, myśliciela lub świętego może przechodzić z jednej strefy do drugiej. Poeta zaś ma zadanie trudniejsze: utrwalając doświadczenie zbiorowe, stając się skarbnicą pamięci, może uczyć następne pokolenia, kiedy i w jakich okolicznościach opuszczać sferę mroku, by znaleźć się w światłości, ale i – odwrotnie – jak żegnać światłość, choćby w imię odmierzania płynącego czasu.

γ) Czas jest przekleństwem człowieka, płynie wolniej w młodości i szybciej na starość. Nie można zatrzymać czasu – ciągle, w każdej sekundzie przyszłość przelewa się do przeszłości. Te rzadkie chwile, kiedy mamy wrażenie, jakby czas się zatrzymał, chwile ekstazy i grozy, możemy także zawdzięczać sztuce, filozofii, czasem nawet religii, gdy wydarzenia przywiodą nas ku doświadczeniu mistycznemu. Ale to szczególna rola artysty – zwłaszcza poety – dać świadectwo chwilom czasu wstrzymywanego niczym oddech przed skokiem w nieznaną głębię.

δ) Tylko ci, którzy potrafią zinterpretować otaczający świat – ale przede wszystkim własną naturę – w duchu zmagających się ze sobą żywiołów, jako odwieczną walkę dobra ze złem, ognia i wody, światłości i ciemności, przepojeni manicheizmem gnostycy wszelkich czasów, są predestynowani do gromadzenia (i udostępnienia w miarę potrzeby całej wspólnocie człowieczej) tajników wiedzy z różnych dziedzin i nieodkrytych jeszcze praw naukowych.

Kroki na krawędzi. Czesław Miłosz był krewnym Oskara Vladislasa de Lubicz Miłosza (1877–1939), francuskiego poety, dyplomaty w międzywojennym Paryżu i w Lidze Narodów, reprezentującego niezależne, małe państwo litewskie. Oskar Miłosz jako poeta najpierw związał się z symbolistami, by później pracować nad stworzeniem własnego, hermetycznego systemu poetyckiego. Na potrzeby tego systemu interesował się naukami tajemnymi, poczynając od greckiej teurgii po język różnorodnych europejskich bractw tajemnych: alchemików, różokrzyżowców, badaczy mistyki żydowskiej kabały. Kontakt z tym szczególnego rodzaju intelektualistą w czasie letnich pobytów w Paryżu dał młodemu wówczas poecie bardzo dużo: dystans do lokalnych problemów społecznych, narodowych i politycznych oraz spektralne spojrzenie na otaczający świat. Chodzi tu o spojrzenie wnikliwe, którym można ogarnąć wiele zjawisk jednocześnie w naukowym, analitycznym wyjaśnieniu, nie tracąc nic z holistycznej wizji całości. Jest w tym widzeniu miejsce i na części składowe, i na całość opisywanej rzeczywistości; na biologię, ale i duchowość człowieka; na doświadczenie religijne i niewiarę; na słabość, ale i siłę konsekwencji. Jest tolerancja i pietyzm dla odrębności i indywidualizmu. Jest to spojrzenie, które staje się postawą oraz cichą mistyką, pobłażliwie wyniosłą wobec wszelkich autorytetów. Orędownicy tej mistyki lubią sprzeczności, ale są w miarę upływu lat coraz bardziej zamknięci na narzucaną przez ideologie i konwenanse kategorię wspólnoty, społeczne „my”. Pierwsza osoba liczby mnogiej kryje niebezpieczeństwo i zdradę. Społeczne „my” we wszystkich językach grup indoeuropejskich można rozłożyć na „ja” i „ wy”. Wiedzione instynktem „ja” ma tylko jeden cel – uratować się, zachować w godności swoją tożsamość. Przeżyć godnie, choć pracowicie czas podarowany przez grecko-judaistyczno-chrześcijańskie Fatum. Innym – „wam” – można i należy przede wszystkim współczuć albo podarować im nieco uwagi, pomocy, edukacji, ale to wszystko. Nie łudźmy się i nie oszukujmy (głównie samych siebie), że jest inaczej, a nawet, jeśli niekiedy zdarzy się sytuacja odmienna, koszty indywidualne i zbiorowe przekraczają wszelkie możliwe do wyobrażenia oczekiwania. Czyż nie wystarczy przypomnieć milionowej armii inwalidów wegetujących na utrzymaniu państwa po wojnach napoleońskich?7 (przykład często podawany przez Oskara Miłosza). Wpływ starszego o trzydzieści cztery lata wuja i rozmowy z nim trafiły na podatny grunt wrażliwego młodego mężczyzny pretendującego do ról wykwintnych i intelektualnych zarazem. Tego rodzaju osoba – przyszły noblista Czesław Miłosz – zbuduje i utrzyma granicę pomiędzy sobą i światem innych ludzi. Nieraz zmuszany do publicznych spowiedzi poeta zastępował je językiem poetyckiego moralitetu. Nie będzie narzucał innym własnych namiętności. Jego intymność zostanie wkomponowana w gnostycki obraz świata tak, że będzie zupełnie usprawiedliwiona, ale i zakryta przed innymi. Czesław Miłosz żył w czasach postępującej emancypacji kobiet, a w wieku dojrzałym był świadkiem rewolucji seksualnej8. Także dzięki odwiedzinom u Oskara Miłosza autor „Ziemi Ulro” zetknął się z twórczością Williama Blake’a i Emanuela Swedenborga. Ponadto nauczył się rozpoznawać i rozumieć mesjanizm polskich romantyków w kontekście twórczości Louisa-Claude’a de Saint-Martina i pism mistycznych Jakuba Böhmego, zanim rozpracował ją w ten właśnie sposób podążający w tym samym intelektualnie kierunku badań wybitny slawista, wykładający na nowojorskim Harvardzie Wiktor Weintraub.

Pomiędzy wizytami u wuja-dyplomaty w międzywojennym Paryżu a wykładami na amerykańskiej uczelni, zarówno dla Miłosza, jak i dla innych, nastały nieznośne lata wojny, nieprosty czas powojenny, dramatyczna decyzja o emigracji9 i chude lata paryskiego odosobnienia. Stąd też częste dywagacje nad losem człowieka, nad okresami przypływów i życiowej pełni oraz latami „chudymi”, których wolelibyśmy nie doświadczyć. Nie raz myślimy, że wiele byśmy z samych siebie oddali, by lata te nie zdarzyły się w ogóle lub nas ominęły.

Prorok znad Pacyfiku. Czesław Miłosz, jako wykładowca kierujący pracami badawczymi katedry literatur słowiańskich był znakomicie przygotowany do wykorzystania amerykańskiej placówki badawczej. Lata okupacji niemieckiej, które spędził nad przekładem „Ziemi jałowej” T.S. Eliota, dopiero wówczas zaowocowały niebywałym rozwojem. W latach 60. miało miejsce odejście od zimnowojennej retoryki makkartyzmu, ale też następowały istotne zmiany w kierunkach badań naukowych, w tym także w obszarze amerykańskiej humanistyki. Rozpoczęto kompleksowe badania nad tradycją kultur archaicznych, nad człowiekiem pierwotnym i szamanizmem, nad ciągle żywą tradycją starogrecką i chińską. Studia literaturoznawcze i kulturowe wzbogacono o naukowo potraktowaną antropologię i folklorystykę. Wszelkie nauki tajemne i tzw. podziemne prądy intelektualne stały się tematami wykładów i seminariów10. W filozofii nauki zapanował anarchizm metodologiczny głoszony przez pochodzącego z Austrii Paula Feyerabenda. Polski noblista poznał osobiście tego uczonego, wcześniej kombatanta Wehrmachtu rannego w czasie odwrotu pod Częstochową w ostatnim roku II wojny światowej. Obaj panowie stali się dobrymi znajomymi, zwłaszcza że w latach 1968–1991 Feyerabend był wykładowcą tej samej co Miłosz amerykańskiej uczelni11.

* * *

Można się obawiać, że jubileusz stulecia urodzin to zbyt mały dystans czasowy, by móc mówić o wielu związkach poety z wybitnymi ludźmi, o światowej sieci uczonych, która w czasach „żelaznej kurtyny” i później podawała pomocną dłoń wybranym jednostkom. Trudno też będzie z tak bliskiej perspektywy właściwie ocenić ostatnie piętnaście lat życia pisarza, od momentu jego powrotu do wolnej Polski. Na lata te rzucił cień szczególnie niezdrowy triumfalizm środowisk katolicko-tradycjonalistycznych, które, przegrywając w debacie publicznej, zaczęły nieistniejące winy przypisywać wielu innym osobom i środowiskom.

Zwłoki Marii Skłodowskiej-Curie, zmarłej w 1934, spoczęły w roku 1995 we wspólnym z mężem sarkofagu umieszczonym w paryskim Panteonie. Latem 2004 roku, po śmierci Czesława Miłosza, środowiska endecko-katolickie protestowały przeciwko złożeniu szczątków poety w krypcie zasłużonych kościoła oo. paulinów na Skałce. W efekcie szczegóły pogrzebu nie były znane do ostatniej chwili, a miasto Kraków zaangażowało dodatkowe siły porządkowe, by chronić kondukt i spokój w czasie ostatniej drogi zmarłego. Na pogrzebie odczytano list Jana Pawła II, w którym wspomniał o ich korespondencji, utrzymywanej do ostatnich chwil życia poety.

Przypisy:

1 W praojcach swoich pogrzebani „des nobles insensés Ensevelis dans leurs ancětres André Chénier [d e s n o b 1 e s i n s e n s e s … (franc.) – szlachta nierozumna, zapatrzona w swoich przodków] Z tomu „Światło dzienne”, 1953.

2 „O tak, nie cały zginę, zostanie po mnie / Wzmianka w czternastym tomie encyklopedii / W pobli¬żu setki Millerów i Mickey Mouse”. Cz. Miłosz, „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapa-da”, część VI, Oskarżyciel, [w:] Cz. Miłosz, „Poezje”, Warszawa 1988, s. 403.

3 Stefan Napierski (Marek Eiger), „Wybór pism krytycznych”, Kraków, Universitas, 2009, s. 148.

4 Cz. Miłosz, „Druga przestrzeń”, Kraków, SIW ZNAK, 2002. Przedostatni przed zgonem poety tom wierszy zawierający gro jego rozważań transcendentalnych.

5 Z. Kaźmierczyk, „Dzieło demiurga. Zapis gnostyckiego doświadczenia egzystencji we wczesnej poezji Cz. Miłosza” słowo obraz/ terytoria, Gdańsk 2011.

6 „Piosenka o końcu świata”
„W dzień końca świata / Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji / Rybak naprawia błyszczącą sieć. / Skaczą w morzu wesołe delfiny, / Młode wróble czepiają się rynny/ I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć [...]”.

7 Obraz Paryża zapełnionego przez tysiące inwalidów, ślepych, głuchych, chromych włóczą-cych się po ulicach i przesiadujących w kafejkach utrwalała w I połowie XIX wieku także li-teratura francuska. Pro. A. de Musset, „Spowiedź dziecięcia wieku”.

8 Opisy zjawisk i zachowań zarówno młodzieży, jak i intelektualistów w Kalifornii w roku 1968 , które zawarł w zbiorze esejów „Widzenie nad zatoką San Francisco” będą służyły wie-lu pokoleniom jako znakomite wprowadzenie przed przystąpieniem do lektury manifestów sytuacjonistów czy książek amerykańskiej nowej lewicy.

9 Na temat osobistych konsekwencji i literackich reperkusji w PRL po decyzji o wyjeździe na emigrację Cz. Miłosza piszą A. Bikont, J. Szczęsna, „Sprawa Miłosza”, Gazeta Wyborcza” z 20 sierpnia 2004 roku. Zamieszczony tekst ma być częścią większej całości.

10 Por. R. Rorty. „Trocki i dzikie storczyki” to tytuł autobiografii amerykańskiego filozofa, doskonale oddający klimat lat sześćdziesiątych w USA. Fragment tej książki w języku pol-skim został opublikowany w „Teksty Drugie” nr 4/1994.

11 P. Feyerabend, „Zabijanie czasu. Autobiografia”, przekł. T. Bieroń, Wyd. ZNAK, Kraków 1996. Możemy w niej m.in przeczytać: „Centralną kategorią „Farewell to Reason” (London, New York , Verso. 1987) jest relatywizm, widoczny szczególnie w analizach stanowiska Pro-tagorasa i od jego imienia nazywanych protagorejską wersją. Argumentuje tu również na rzecz stanowiska, że teoretyczny (teoriopoznawczy) relatywizm jest zbyt wąskim ujęciem za-gadnienia. Broni jego kulturowej wersji i rozwija jej antropologiczne konsekwencje. Kiedy weźmie się pod uwagę, jak wiele kultury nauczyły się od siebie nawzajem i jak sprawnie przekształciły nagromadzony tą drogą materiał, nasuwa się wniosek, że każda kultura jest po-tencjalnie wszystkimi kulturami oraz, że szczególne cechy kulturowe stanowią zmienne prze-jawy jednej ludzkiej natury”.

* Jerzy J. Kolarzowski, doktor hab. nauk prawnych, członek redakcji „Kultury Liberalnej”. Tekst pierwotnie zamieszczony na stronie www. „Kultura Liberalna” nr 110 (7/2011) z 15 lutego 2011 r. Do publikacji dodano wiersz Cz. Miłosza, Cesarz Konstantym.

 

 

 

Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów

Jerzy Prokopiuk - honorowy patronat

polecane

Ewangelia Aquariusa Nowa Era

Czasopismo Gnosis

Gnoza

Sny, Astrologia, Gematria

Unitarianie, bracia polscy, arianie

Gnostyk

Era Wodnika

Tarot Apokalipsy

Rozwój duchowy – świadomość i oświecenie

Bądź na bieżąco z nowościami na Pistis.pl!

Na portalu FACEBOOK mamy również  grupę GNOZA - POZNANIE DUCHOWE.

Jeżeli jesteś zainteresowany zgłębianiem duchowych tematów możesz poprosić o dołączenie:

https://www.facebook.com/groups/gnoza/

Autor i Redaktor Naczelny PISTIS:

Cyprian Sajna

kontakt:

cypriansajna@gmail.com

www.cypriansajna.pl

Naszą witrynę przegląda teraz 58 gości 

gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / ezoteryka / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / okultyzm / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna